14 listopada 2016

JJ's album 2nd month

Hej hej Kochani! Ależ ten listopad aktywny tutaj na blogu :) No jakoś mi się tak złożyło, że w październiku dziecię dało matce poscrapować trochę. Tak więc po kartkach i dużym albumie zapraszam na JJowe strony. Jak zwykle jestem nieco zagubiona w tej małej formie i moje strony są takie nieco ("nieco" to raczej eufemizm) od sasa do lasa. No ale co tam. Dziecko kiedyś wytknie mi ten kicz albo będzie zadowolone. Zobaczy się :)


Poniższe strony do wesołych nie należą… Niestety gdy JJ miała ledwo ponad 11 tygodni trafiłyśmy do szpitala, a chwila w której pisze tego posta (czyli jeszcze październik) problemy nadal się za nami ciągną :( Mam jednak ogromną nadzieję, że wyjdziemy z tego bo maleńka jest silną dziewuchą. Na dowód tego zdjęcie gdy mając 11tygodni pięknie zadzierała głowę do góry :)


Sama mam taki album "Od kołyski do mundurka" i to co mnie w nim zawsze ciekawi to różne daty, co kiedy się wydarzyło, ile ważyłam, co pierwsze zrobiłam, dlatego też takie karty z danymi zaczęłam przemycać do Juliowego albumu. W tym przypadku pierwsze trzy miesiące przyrostów masy i wzrostu. Kto by pomyślał, że dziecko rośnie nawet 10 cm w trzy miesiące!


Ponieważ wrzesień nie za bardzo obfitował w jakieś fajne rzeczy, to na tych stronach zamieściłam kilka losowych zdjęć i anegdoty z nimi związane. Całość połączyłam niezawodną bielą :)


No i ostatnie strony. Drugi miesiąc życia JJa stanowczo stał pod znakiem uśmiechów, na początku nieśmiałych ale teraz już pięknych i pełną gębą. I jakkolwiek tych uśmiechów jest mnóstwo, czy wiecie jak trudno je uchwycić na zdjęciu? Co wyciągałam telefon czy aparat uśmiech znikał i następowała baczna obserwacja. No ale udało się :)


A już zupełnie na koniec kilka moich ulubionych detali i zbliżeń :)






Buziaki!

09 listopada 2016

September in pocket album with Gossamer Blue

Hej Kochani! Dzisiaj wracam już do kieszonek :) Tym razem w obiektywie miniony wrzesień ozdobiony listopadowymi zestawami od Gossamer Blue. Wrzesień był baardzo dziwnym miesiącem. Z jednej strony upały jak latem - co bardzo mnie cieszyło bo załapałam trochę promyków na buzi, po tym jak sierpień umknął mi gdzieś spod nosa. Z drugiej strony miesiąc ten nie obfitował w pozytywne wydarzenia. Niestety wylądowałam z małą w szpitalu, co dla mnie skończyło się paskudnym przeziębieniem, które wlekło się przez dwa tygodnie. 

materiały: listopadowe zestawy od Gossamer Blue

Ale nie wszystkie rzeczy były takie okropne. Udało mi się wyrwać z wózkiem na spotkanie z koleżankami, a mała dzielnie spała i nie marudziła przez prawie godzinę więc zdołałam wypić pycha lemoniadę i nacieszyć się towarzystwem dziewczyn. Poczyniłam też pierwsze większe ciuszkowe zakupy dla małej (wcześniej "chodziła" tylko w piżamach i zwykłych bodziakach, bo a) gorąco, b) po co ubierać noworodka w super ubranka skoro jemu ma być wygodnie i ma spać ;) ).


Rozpoczęliśmy też sezon na pumpkin spice latte. Po pobycie w Stanach dla mnie to taka nostalgiczna tradycja, a odkąd otworzyli u nas Starbucksa powiem wam że na jednym latte się nie skończyło ;) I dobrze, zdążyłam się napić po korek, zanim przeskoczyłam na testową bezmleczno, bezjajeczną dietę. Z tej okazji odkrywałam sobie uroki weganizmu, zagryzanego kurczakiem. Ale musze wam powiedzieć że muffinki jakie wykombinowałam są przezafajne! robi się je 15 minut wraz ze zmywaniem miski po cieście i do ich mieszania wystarczy widelec - ten pomysł zostanie ze mną na długo.


A na koniec kilka ulubionych detali :) Od dawna w moim albumie panuje miłość do złotych dodatków. Szczerze, jeszcze z pięć lat temu nie podejrzewałabym siebie o miłość do złotego koloru - nie znosiłam go i lubiłam srebrny. Teraz odmieniło mi się o 180 stopni (pomogła też w tym niestety alergia, gdzie musiałam odłożyć wszystkie srebrne kolczyki i założyć złote).





Uff i to tyle :)
Następnym razem zajrzę tutaj z czymś baardzo jesiennym.
Buźka!

05 listopada 2016

Beautiful autumn pages with Gossamer Blue

Hej Kochani! Dzisiaj mam dla Was coś bardzo jesiennego. To był w sumie ostatni taki ciepły i słoneczny dzień tej jesieni. Dobrze, że sprawdziłam pogodę i zdecydowałam się zabrać nas na długi spacer. Poszliśmy do jednego z naszych ulubionych parków, nadłożyliśmy nieco drogi i wpadliśmy po dyniowe latte a potem cieszyliśmy oczy zmieniającymi się kolorami (a co poniektórzy cieszyli się unikatowymi pokemonami).

materiały: listopadowe zestawy od Gossamer Blue

Ten wpis oparłam oczywiście o moje ulubione zestawy od Gossamer Blue. Tym razem ten wpis nie jest tylko z listopadowych zestawów. Z poprzednich miesięcy - sierpnia i września zachowałam sobie kilak dodatków bo wiedziałam, że idealnie wpiszą się w jesienne klimaty. A jak przyleciały do mnie listopadowe paczuszki to od razu wiedziałam, że to ten moment. No i jeszcze te cudne jesienne zdjęcia ze spaceru. Całość po prostu robiła się sama.


Chyba też powoli wyczuwam to jak chcę prowadzić duży rodzinny album. Właśnie tak. Mieszanka miesiąca po miesiącu, ale jeśli nadarzy się coś fajnego, wyjątkowego to chcę temu poświęcić dużo miejsca, tak jak tutaj. W starym systemie, ten spacer byłby tylko jednym najfajniejszym zdjęciem i kartka z journallingiem. A teraz mogłam się twórczo wyżyć i użyć więcej zdjęć. No i poszaleć z rozmiarem! Uwielbiam takie pociachane duże zdjęcia.


Poniższe detale to właśnie starsze karty i kilka dodatków zmiksowane z listopadowymi dobrociami. Listopadowe zestawy są jeszcze pod jednym względem wyjątkowe dla mnie. Dużo w nich było najróżniejszych super cienkich pięknych drewienek, które zużyłam niemal wszystkie. Znalazły się tutaj jak i na jesiennych kartkach, które pokazywałam jakiś czas temu :)




A tutaj już czysto - same listopadowe rzeczy. Kto by pomyślał, że kiedyś użyję takiego brązowego papieru w skórzany motyw - normalnie to nie moja bajka ale tutaj pasuje po prostu idealnie moim zdaniem :)



I to by było na tyle :) 
Buziaki!