Etap: malowanie, wszystko pod czarną folią
Myśl 1: Bezrobotna żonka odmieniająca kolor ścian gdy mężunio jest w pracy, witająca go jakgdyby nigdy nic cieplutkim obiadkiem = kłamstwo
Myśl 2: Eeee, 10 litrów wystarczy, no i te dwie ściany tak szybko sie pomalowały na pewno dzisiaj skończymy.
Myśl 3: Hmm, 10 litrów nie wystarczy, trza będzie biegać po farbę, chyba dzisiaj nie skończymy
Myśl 4 po spojrzeniu w górę: O matko, jeszcze sufit został, szanse na skończenie dzisiaj są marne…
Stan obecny: Jedna warstwa farby na wszystkich ścianach, druga warstwa na półtorej ściany, a sufit pomalowany może w ⅓…
Podsumowując: ktoś kto myśli, że malowanie mieszkania to romantyczna sprawa chyba nigdy nie pracował. Ja po prostu zdycham i wcale nie jest mi romantycznie. Desperacko myślę o pierdyknięciu wszystkiego i zamieszkaniu w na wpół umalowanym pokoju… Na pewno nie tknę już wałka :D
I to by było na tyle… Powrót do życia kraftowego przewiduję na za jakiś tydzień.
ooo kochana to ambitna byłaś:) em u nas malarz salon malował chyba z tydzień, wszystkie ściany po 5 (!) warstw + sufit... Ja to bym w życiu się malowania nie podjęła więc szcun:D
OdpowiedzUsuńO matko 5? to jakiś uparty kolor kładłaś czy kryłaś? Ja położyłam dwie razem z chłopakiem i raz na sufit i już mamy dosyć :D
Usuńa ja marzę o przemalowaniu mojego nowego mieszkania, może powinnam się zastanowić? ;)
OdpowiedzUsuńmalowanie samemu może jednej ściany jest fajne, ale cztery plus sufit, pomnóż przez pokoje? Stanowczo doradzam wynajęcie jakiejś ekipy np ekipy znajomych :D w pojedynkę to jest przegrana walka.
Usuńhahaha biedna anti :D ja nie wiem jak to zrobilam.. ale pomalowalismy z chlopakiem dwa lata temu moj pokoj w 24h :D i bylo calkiem fajnie haha :D ale moze dlatego ze farba sie latwo nakladala - na tapecie malowalismy :D czekam na craftowy powrot:D
OdpowiedzUsuńNo my też finalnie się wyrobiliśmy w cały dzień ale było ciężko i pod koniec dnia ogarnęło nas totalne zwątpienie. Ale się udało :))
Usuńja chętnie bym się podjęła u siebie, w sensie, ze gdybym wiedziała, że to już będzie moje i ja będę podziwiać ten kolor :)
OdpowiedzUsuńtrzymam za Ciebie kciuki! :)
Też prawda :) Teraz patrze na te ściany z taką dumą, pot, łzy i krew normalnie są w tej farbie :P
Usuńinteresujący blog, będę tu zaglądała częściej ;)
OdpowiedzUsuńhttp://ichiho.blogspot.com/
he he ja do malowania to chętnie tylko potem efekt mi sie wogóle nie podoba, już lepiej jak to mąż zrobi to ja z tym obiadkiem dla niego po robocie chętnie :)))
OdpowiedzUsuńhaha :D no ja na efekt nie narzekam, bardzo mi się podoba to co zmalowaliśmy :)
UsuńJa tam w ogóle nie wiem o czym Ty do mnie rozmawiasz :p No nic a nic. Ja bym mogła codziennie swoje mieszkanie malować-mimo, że wymagało ostatnio 4 (tak w mordeczkę...czterech) warstw farby :D
OdpowiedzUsuńahahaha
Faaajne zajęcie- a potem to poczucie spełnienia "w dupę, sama se dom odmalowałam" ahahhaa ♥
Jasz :D jesteś szalona :D No ale co prawda to prawda, poczucie spełnienia mam niesamowite :D
Usuńo, a my całe mieszkanie pomalowaliśmy we dwoje w jeden dzień i było miło, wesoło i może trochę męcząco pod koniec. białej farby starczyła jedna warstwa i tylko pojedyncze kolorowe ściany trzeba było powtórzyć. widać miałam ogromne szczęście :)
OdpowiedzUsuńno wracaj już artystycznieeeeeeeeee
całe Oo? wow, to ja nie wiem, może ja niewprawiona alboco bo ja umierałam po dwóch warstwach. A sufit to już w ogóle mordęga była.
Usuńhihihi,dojdziesz do wprawy-ja średnio raz w każdej porze roku maluję -no oprócz zimy,bo długo schnie :p
OdpowiedzUsuńO mamusiu! Ja nie dałabym rady… Czeka mnie jeszcze remont kuchni zalanej dwie zimy z rzędu i wiem, że na pewno będę wzywać jakiegoś speca :)
Usuń