11 maja 2012

a drawing a day - part 3


No to wyzwanie powraca. Cieszycie się? Bo ja tak! Serio - brakowało mi tego wyzwania. Drobny rysunek raz dziennie to dla mnie czysta przyjemność. Wróciłam do tego ciut po zakończeniu remontu i mam teraz dla was trzecią porcję codziennych rysunków. Pierwszy z nich jest narysowany jeszcze w Charlottesville, tuż przed wylotem ze Stanów.

Mój bagaż/ My luggage

So I'm coming back with this challenge. Are you happy, 'cos I am! I missed this game. A small drawing a day makes me so happy. I came back to the challenge a little bit after I finished the renovation and now I have another portion of drawings to show you. First of them was made back in Charlottesville just before I left.

Stara walizka z pchlego targu/ Old suitcase I found on flea market

Czasami zdarza się, że nie bardzo mam pomysł na rysunek, albo temat mnie przerasta. Wiem, że przede mną jeszcze dużo ćwiczeń ale nie poddaje się. Następnego dnia jest już zazwyczaj lepiej i wszystko się udaje. Jeszcze kiedy indziej jestem zaskoczona, że umiem coś tak fajnie narysować. Ćwiczenie czyni z  ciebie mistrza.

Nowe farbki/ New paints

Sometimes I don't have the idea for a drawing, or the topic is bigger than my talents, but I know there's a lot of work and practice ahead of me so I don't give up. The second day it's usually much better and everything goes all right. There are also days when I'm really surprised that I am able to draw something so well. Practice makes you a master.

Świeże kwiaty w domu/ Fresh flowers at home

Do tych narcyzów zabierałam się kilka razy i nie było łatwo. Cały bukiet, mnóstwo płatków, wszystko tak pogmatwane, że w połowie spanikowałam czy w ogóle dam radę. Na chwile więc odsunęłam od siebie papier i ołówek i dałam sobie spokój. Po przerwie poszłam na całość i dałam radę. Kluczem nie jest narysowanie tego co dokładnie widzisz przed sobą. Chodzi o oddanie idei obrazu. Nikt przecież nie sprawdzi, że ten płatek odchylał się innaczej :)

Bez aparatu jak bez ręki/ Without my cam is like without a hand

I was starting to draw these Narcissus a couple of times and it wasn't that easy. The whole bunch was so complicated. So many flowers and petals all so tangled that in the middle of drawing I panicked that I won't manage. I had to give myself a break. After I came back to it I went all in and I drew it well. The key was not to try to draw what you exactly see but to capture the idea of the subject. Nobody will come to see and count petals :)

Przybory rysunkowe w IKEA'owskim kubasku/ Things for drawing in IKEA mug

I znów narzędzia do rysowania. Tak się składa, że gdy siadam do rysunku to zazwyczaj uwieczniam pierwszą rzecz jaką zobaczę w swoim otoczeniu. W ogóle nie układam kompozycji, a nawet staram się przekręcać obiekt by łatwiej się rysowało. Może jak się rozrysuję bardziej to zacznę tworzyć jakies bardziej skomplikowane obrazki.

Jeden z kilku leków dla naszego psiaka/ One of several drugs for our dog

And again you can see art stuff. That's because I usually draw a first thing I lay my eyes on. I never make a composition for drawing and I rarely move an object so it would be easier to draw. Maybe when I practice more I will draw more complicated things.

I to tyle na dzisiaj, następna edycja za jakiś tydzień :)/ And that's all for today, next edition will be in a week :)

8 komentarzy:

  1. uwielbiam uwielbiam UWIELBIAM twoje rysunki <3
    ten z aparatem to juz w ogole mistrzostwo!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. rysunki sa swietne! czasem nie potrzeba skomplikowanych kompozycjji zeby wyszlo cos naprawde interesujacego! ach i sweitny pomysl na wyzwanie dla samego siebie :) tez sie podejme!
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziekuje Ci :* Wyzwanie to pomysł Kasi z bloga Worqshop.

      Usuń
  3. cieszę się, że z tym wróciłaś! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. niesamowicie realistyczne te obrazeczki, naprawdę zazdroszczę umiejętności. przecudnie Ci to wychodzi i mam nadzieję, że na wyzwaniu nie poprzestaniesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze powtarzam, ale to tylko kwestia ćwiczeń i uporu. Ale dzięki, kto wie może się rozrysuje o ile mi sie slomiany zapał nie skończy - bo u mnie ze wszystkim tak jest…

      Usuń