13 lipca 2014

life lately #25

Ostatnimi czasy coś mocno kulinarnie u nas. Jak spojrzałam w telefon aby wybrać jakieś kadry, to nic tylko jedzenie i jedzenie :P
► Gorrący wtorek i spotkanie przy zimnej wodzie oraz próbowanie nowego lokalu na Offie :)
► Po Wrocławskim spotkaniu złapaliśmy piłkowego bakcyla i wieczorem namiętnie oglądamy kopanie. Tutaj do Worfa nie dociera jak można wkopać 5 goli na raz :P
► Nie byłoby lata bez pierogów z jagodami :) Pamiętam raz był taki rok, gdy byłam mała, a mama na sezon jagodowy musiała jechać w delegację, zasuwałam wtedy do babci ratować lato i lepić pierogi (to dzięki nam świat się nie zawalił :P)
► Domowe rozpusty! Bułki własnego wyrobu, ręcznie kręcony majonez, świeże warzywa i wołowinka - może ja powinnam otworzyć restaurację? :P
A jak u Was? Kto siada dzisiaj przed telewizor/internet kibicować piłkarzom?

It's been very culinary in here lately. When I looked into my phone in search for some photos, what popped out where dish pictures.
Very hot Tuesday meeting and cold water :) Afterwards checking out a new food place at Off Piotrkowska.
After meeting in Wrocław last week we caught the Word Cup virus and eagerly started watching games. You can see here Worf being mightily confused after what happened to Brazil playing with Germany.
There would be no Summer without blueberry pierogis :) I remember one summertime, when I was little, my mum had to leave on business trip and I almost missed this special. I run to my grans home and together we made pierogi, thus saving Summer!
Home made pleasures! Buns made by me, homemade mayonnaise, fresh veggies and beef - maybe I should open some kind of restaurant or what?
And how are you? Are you going to sit today in front of tv/computer and watch the final game?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza